Bezdomni alkoholicy sypiają na posadzce w hallu dworca PKP w Sopocie. Pracownicy socjalni Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i strażnicy miejscy są bezradni.
Pan Mietek mówi, że jilmowała go telewizja i nic to nie pomogło. Odchodzi w stronę kas, by żebrać.
- Sypiam na dworcu kilkanaście lat – przyznaje Tadeusz T., z zawodu bosman. Odeszła od niego żona. Dwaj synowie się kształcą. On nie ma pracy ani mieszkania. – Gdy były mrozy, nocowałem w schronisku im. św. Brata Alberta w Nowym Porcie. (more…)