Archive for February, 2002

Zimowy Puchar Świata Strong Man

Monday, February 11th, 2002

Ponad dwa tysiące widzów oglądało pod skocznią narciarską Skalite w Szczyrku zmagania najlepszych siłaczy w zawodach Zimowego Pucharu Świata Cekol Strong Man, które zostały rozegrane pod skocznią narciarską Skalite w Szczyrku.

Jeszcze na kilka godzin przed rozpoczęciem imprezy organizatorzy dowozili wywrotkami śnieg ze Słowacji. Dla zdecydowanej większości zawodników start na takim podłożu był czymś zupełnie nowym. Oprócz Jarosława Dymka i Ireneusza Kurasia, którzy startowali już w zimowym Pucharze Polski, jedynie Fin Janne Virtanen miał okazję rywalizować w zimowej scenerii.
Organizatorzy przygotowali sześć atrakcyjnych konkurencji. Pierwszą był spacer farmera.

Zawodnikom sporo problemów sprawiało podłoże, obciążone nogi siłaczy zapadały się głęboko w śnieg, dlatego też wyniki były dalekie od rekordowych.
W drugiej każdy zawodnik musiał przeciągnąć na odległość 20 m góralskie sanie ważące 150 kg, które dodatkowo obciążono dwoma workami (każdy 100 kg) i czterema hostessami (razem 200 kg). W sumie ciężar sań wynosił 550 kg. Przy niesamowitym dopingu siłacz z Malborka uzyskał lepszy o trzy sekundy czas od swojego głównego konkurenta Virtanena. Po trzeciej konkurencji, którą było wyciskanie ciężaru stojąc, Dymek miał już 4 punkty przewagi nad Finem, ale całkowicie zawalił wagę płaczu, w której do tej pory deklasował rywali. To zadecydowało o zajęciu drugiego miejsca.

- Nie poszło mi tak, jak chciałem. Była przecież szansa na pierwsze miejsce. Virtanenowi, który jest świetnym zawodnikiem, postaram się odegrać na mistrzostwach Europy, które odbędą się w Poznaniu – powiedział Dymek.
Na wysokim czwartym miejscu uplasował się drugi z naszych reprezentantów, Kuraś.

Autor artykułu: (Bed)

Dar dla kartuskiego szpitala

Monday, February 11th, 2002

Oddział położnictwa szpitala powiatowego wzbogacił się o komplet mebli wypoczynkowych. Zostaną ustawione w poczekalni dla szczęśliwych ojców. Meble zostały przekazane nieodpłatnie przez firmę tapicerską Stark.

- Brunon Stark już po raz kolejny przekazuje nam tak cenny dar – przyznaje Jerzy Matkowski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Kartuzach. – Meble z pewnością wpłyną na poprawę komfortu poczekalni odziału położnictwa. Ojcowie w miłych warunkach będą mogli oczekiwać na swoje żony i dzieci.
Pan Stark już zapowiedział kolejny dar, który wzbogaci pawilon oddziału wewnętrznego.

Autor artykułu: (K.M)

Biegali z okazji nadania praw miejskich Gdyni

Monday, February 11th, 2002

Na bulwarze Nadmorskim w Gdyni odbył IV Bieg Uliczny o Puchar Przewodniczącego Rady Miasta, który zorganizowano z okazji 76 rocznicy nadania Gdyni praw miejskich.
Tradycyjnie już w biegu tym wzięli udział zawodnicy zarówno ci najmłodsi (nawet kilkuletnie dzieci), a także ci pamiętający jeszcze przedwojenne losy Gdyni.

W sumie zorganizowano 5 biegów, w których wzięło udział ponad 200 osób. Rywalizacja toczyła się na dystansach od 450 m do 6 km. Oczywiście najwięcej emocji kibicom przysporzył Bieg Główny, w którym dzięki atrakcyjnym nagrodom wystartowało sporo znanych zawodników.

Faworytów do zwycięstwa było co najmniej kilku. Po pokonaniu 2 km wyłoniła się czołówka biegu, w której znajdowali się Dawid Streng ze Starogardu i Dariusz Klein z Oleśniczanki. Na półmetku mieli około 10-sekundową przewagę nad resztą stawki. Klein zaatakował na kilkaset metrów przed metą i to dało mu zwycięstwo. W nagrodę otrzymał kolorowy telewizor. Wśród kobiet najlepsza okazała się Katarzyna Dziwosz z Malborka.
Sponsorami biegu były firmy: KIM i Kodak. Patroni medialni: Trójmiasto.pl, Radio Eska Nord, “Dziennik Bałtycki”.

Autor artykułu: (Bed)

Uczniowie ostro strzelali

Sunday, February 10th, 2002

72 zawodników z pięciu polskich uczelni wystartowało w V Mistrzostwach Szkolnictwa Wojskowego w strzelaniu z broni pneumatycznej.

- W pierwszej rundzie każdy zawodnik oddaje po 60 strzałów. Ośmiu zawodników z największą liczbą punktów awansuje do finału – mówi kmdr por. Ryszard Gramsa, kierownik i organizator mistrzostw. – W finale strzela się 10 razy, na oddanie każdego strzału jest tylko 75 sekund, a maksymalna ocena za jeden strzał to 10,9 punktu. Różnica 0,1 pkt między triumfatorem, a drugim w kategorii pistoletu, świadczy o zaciętości rywalizacji.
Na strzelnicy Akademii Marynarki Wojennej, oprócz gospodarzy, stawili się zawodnicy z Warszawy, Torunia, Wrocławia i Zegrza. Mistrzostwa rozgrywano w dwóch kategoriach: pistoletu pneumatycznego i karabinu pneumatycznego. Najlepsi okazali się gospodarze z AMW.

W przyszłym tygodniu odbędą się strzeleckie mistrzostwa Polski. Wystartuje ponad 30 zespołów, czołówka zawodników z Renatą Mauer i gdynianką Sławomirą Szpek.

Autor artykułu: (air)

Uczniowie ostro strzelali

Sunday, February 10th, 2002

72 zawodników z pięciu polskich uczelni wystartowało w V Mistrzostwach Szkolnictwa Wojskowego w strzelaniu z broni pneumatycznej.

- W pierwszej rundzie każdy zawodnik oddaje po 60 strzałów. Ośmiu zawodników z największą liczbą punktów awansuje do finału – mówi kmdr por. Ryszard Gramsa, kierownik i organizator mistrzostw. – W finale strzela się 10 razy, na oddanie każdego strzału jest tylko 75 sekund, a maksymalna ocena za jeden strzał to 10,9 punktu. Różnica 0,1 pkt między triumfatorem, a drugim w kategorii pistoletu, świadczy o zaciętości rywalizacji.
Na strzelnicy Akademii Marynarki Wojennej, oprócz gospodarzy, stawili się zawodnicy z Warszawy, Torunia, Wrocławia i Zegrza. Mistrzostwa rozgrywano w dwóch kategoriach: pistoletu pneumatycznego i karabinu pneumatycznego. Najlepsi okazali się gospodarze z AMW.

W przyszłym tygodniu odbędą się strzeleckie mistrzostwa Polski. Wystartuje ponad 30 zespołów, czołówka zawodników z Renatą Mauer i gdynianką Sławomirą Szpek.

Autor artykułu: (air)

Oryginalny projekt w Młodzieżowym Klubie Twórczym Plama na gdańskiej Zaspie

Sunday, February 10th, 2002

Czarna dama, Elwira Twardowska szeroko otwarła wczoraj wrota do tonącej w mroku Plamy. Cisza jak w kościele, wszak jesteśmy na sądzie. Nabożeństwo większe niż przed Michałem Aniołem, choć tłumy nieporównywalnie mniejsze.

Jednorazowy “Sąd Ostateczny” fresk Michała Twardowskiego, Pawła Sasina, Adama Dziejowskiego i kilkunastu współtwórców można oglądać od wczoraj i tylko przez tydzień w Młodzieżowym Klubie Twórczym Plama na gdańskiej Zaspie przy ul. Pilotów 11.
- Myśleliśmy, że projekt pójdzie w kierunku zabawy i od razu po wernisażu fresk zostanie zamalowany – mówi Elwira Twardowska, szefowa klubu. – Tymczasem okazało się, że ze spraw ostatecznych nie da się żartować. W naszym malowidle wykorzystaliśmy tysiące kodów kreskowych. To znak czasów.

Widzowie, uczestnicy odsłonięcia “Sądu Ostatecznego” stali się częścią fresku i też otrzymali swoje kody i numery:
- To bagaż naszego życia, z którego przyjdzie się nam rozliczyć – mówi Paweł Sasin, student V roku gdańskiej ASP. – Przyznam, że do tematu podchodziliśmy z gęsią skórą na plecach, bo w końcu ostateczny. Myślę, że wszyscy jesteśmy zapisani w wielkim komputerze, a Bóg to genialny informatyk.
Plama czynna jest codziennie w godz. 12-20. Wstęp wolny.

Autor artykułu: (marcel)

Wierzę w sprawiedliwość – rozmowa z Zbigniewem Rychłym, wiceprezydentem Słupska

Friday, February 8th, 2002

Czy władze Słupska musiały zwrócić gminie żydowskiej plac przy ulicy Niedziałkowskiego ?
- Taki był werdykt Komisji Regulacyjnej w Warszawie. W przypadku placu nie było wątpliwości. Tuż obok w 1910 r. gmina żydowska wybudowała synagogę. Ponieważ teraz mieści się tam Ośrodek Teatralny “Rondo” wspólnie ustaliliśmy, że nieco przesuniemy teren. Tym bardziej, że plac stał pusty.

Pojawiły się kolejne roszczenia. Teraz miasto musiało zwrócić dom przedpogrzebowy i teren koło starego cmentarza. Też słusznie?
- Tak, gdyż o tym mówi artykuł 30 ustawy regulacyjnej. Chcieliśmy już wcześniej sprawę załatwić kompleksowo, jednak na to nie zgodzili się przedstawiciele gminy żydowskiej. Trwa aktualnie rozpatrywanie ich wniosku o zwrot nieruchomości w trójkącie ulic: Bema, Piekiełko i Waryńskiego. Na to nie chcemy się zgodzić. Jednak werdykt Komisji Regulacyjnej jest ostateczny.

W domach przy ulicy Bema i Piekiełko znajduje się wiele prywatnych sklepów i instytucji. Ich zwrot budzi wiele kontrowersji. Czy te nieruchomości miasto też będzie musiało zwrócić?
- Nie dopuszczam takiej myśli. Ustawa wyraźnie mówi, że na ziemiach odzyskanych zwrotowi podlega własność gminy żydowskiej według stanu prawnego na 30 stycznia 1933 r. Podkreślam – własność gminy, a nie prywatna osób pochodzenia żydowskiego. Chodzi konkretnie o synagogi, cmentarze i siedziby gmin żydowskich. Posiadamy dokumenty, mówiące o tym, że w tych budynkach nie było takich siedzib. Uspokajam słupszczan. Wierzę w sprawiedliwość.

Autor artykułu: Mirosław Kościeński.

Minął miesiąc rządów Jerzego Wandzla

Friday, February 8th, 2002

Afera mieszkaniowa, nieprawidłowości w straży miejskiej, nagroda dla gminy przyjaznej środowisku oraz zamieszanie wokół zmiany zasad wynagradzania wiceprezydentów – to najważniejsze wydarzenia jakie towarzyszyły prezydentowi Jerzemu Wandzlowi w pierwszym miesiącu urzędowania.

Wandzel, wiceprezydent o największym stażu na urzędzie, zasiadł w fotelu prezydenta dokładnie 29 grudnia. Jego kandydaturę poparło 26 radnych. Jak później tłumaczył Jan Sieńko, szef słupskiej lewicy wybór ten gwarantował kontynuację dotychczasowej polityki ratusza. Zdaniem niektórych opozycyjnych radnych wybór Wandzla był jedynym z możliwych.

Podobnego zdania jest także część samorządowców rządzącego w mieście Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
- To dobry gospodarz, ale bez zaplecza politycznego – ubolewa jeden z prawicowych radnych.

Pierwszego miesiąca rządów Jerzego Wandzla nie można jednak zaliczyć do szczególnie udanych. Co kilka dni w mediach pojawiały się informacje bulwersujące opinię publiczną. Duże zamieszanie wywołała propozycja prezydenta, by to on sam ustalał wynagrodzenie dla swoich zastępców. Dotąd wiceprezydenci zarabiali 80 proc. pensji swego szefa. Nowy prezydent chciał zniesienia tej bariery.
- Skład zarządu został uszczuplony z siedmiu do pięciu osób i teraz ma naprawdę wiele pracy – tłumaczył prezydent. – A dotychczasowe zarobki są niewystarczające. Pomysł ten nie spodobał się przede wszystkim opozycyjnym radnym, którzy wprost twierdzili, że to skok na kasę.

- To sprytny sposób na podwyższenie własnej pensji – wtóruje im radny sojuszu. – Gdy wiceprezydent będzie zarabiał więcej od niego to wtedy pewnie będzie chciał także podwyżkę dla siebie.
W gronie słupskich samorządowców można też usłyszeć, że zniesienie tego 80-procentowego progu to dobre posunięcie: – Przecież każdy szef powinien sam ustalać zarobki swoich pracowników – uważa radny z prawicy.

Nominacja Jerzego Mazurka na wiceministra spraw wewnętrznych i administracji wymusił wydelegowanie nowych przedstawicieli m.in. do Związku Miast Polskich. W tym wypadku radni postawili na Jerzego Wandzla, który ich zdaniem jest najlepiej przygotowany merytorycznie do tej funkcji. Słupsk znalazł się w elitarnym gronie pięciu miast, które otrzymały nagrodę dla gminy przyjaznej środowisku. Statuetkę odbierał Jerzy Wandzel. Sam jednak podkreślał, że to głównie zasługa Jerzego Mazurka.

Największą burzę wywołała sprawa przydziału mieszkań komunalnych. Kontrola Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej wykazała liczne nieprawidłowości przy przyznawaniu mieszkań w budynku przy ul. Wiatracznej. Sprawa przez dwa dni nie schodziła z pierwszych stron gazet zanim prezydent ustosunkował się do zarzutów wysuwanych przez kontrolerów. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej tłumaczył, że zarząd miasta został wprowadzony w błąd przez podległych mu urzędników. – Sprawę wyjaśnimy i wtedy polecą pióra – zapewniał.

Nie wszystkich radnych zadowalają te wyjaśnienia.
- Prezydent zbyt długo czekał z wyjaśnieniem sprawy – mówi radny prawicowy. – Powinien szybko, po męsku odnieść się do zarzutów.
- Prezydent zachował się bardzo dziwnie – uważa radny SLD. – To taka kontynuacja polityki jego poprzednika. Za winnych uznaje tych, którzy wykryli jakieś nieprawidłowości, a nie tych którzy je spowodowali.

Jeszcze gorzej radni oceniają reakcje prezydenta na informacje o nieprawidłowościach stwierdzonych w czasie kontroli przeprowadzonej przez Komendę Wojewódzką Policji w straży miejskiej.
- Na początku w ratuszu panowała jakaś dziwna zmowa milczenia i nikt nie próbował się odnieść do zarzutów przytoczonych przez dziennikarzy – uważa kilku radnych prawicy. – To zła praktyka ponieważ stwarza wrażenie, że ma się coś do ukrycia.
Niejednoznacznie oceniana jest także decyzja o sprzedaniu budynku, w którym siedzibę miał kiedyś Miejski Zakład Komunikacji. Obiekt sprzedano za 500 tys. zł, choć pierwotnie władze miasta wyznaczyły za niego cenę 1,3 mln. zł. Wśród radnych pojawiają się w tej kwestii rozbieżne opinie. Jedni twierdzą, że na sprzedaży miasto mogło zarobić więcej.

- Trzeba było przeczekać ten trudny okres i później ponownie wystawić go na sprzedaż – uważa radny z prawicy.
Jeden z jego klubowych kolegów jest jednak odmiennego zdania. – Później miasto wzięło by jeszcze mniej pieniędzy, bo stary i pusty budynek niszczeje.
Dobry reprezentant
Większość radnych jest zgodnych, że Jerzy Wandzel dobrze pełni funkcje reprezentacyjne i ze wszystkich związanych z tym obowiązków wywiązuje się właściwie.
- W czasie publicznych wystąpień czuje się jak ryba w wodzie – mówi radny Słupskiego Forum Prawicy. – Widać, że sprawia mu to przyjemność.

Autor artykułu: Arkadiusz Gryko, Magdalena Majewska

Gmina Kobylnica. Wyróżnienia dla strażaków

Friday, February 8th, 2002

Sześć jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych wzbogaciło się o nowe motopompy. Jest to pierwsza gmina w regionie, której jednostki ochotników zostały tak nowocześnie wyposażone. Cztery z sześciu jednostek wyposażone są w pompy pływające. Każda dostała też nowe węże ssawne, rozdzielacze i mundury koszarowe. Na wyposażenie wiejskich jednostek straży przeznaczono 120 tys. zł ( 80 tys. zł to dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska).

- Przykładamy do OSP tak dużą wagę gdyż w środowiskach wiejskich spełniają one wiele pozytywnych ról – tłumaczy Leszek Kuliński, wójt gminy Kobylnica – Jednostki animują w swoich miejscowościach życie kulturalne, angażują się w rozwój regionu i pomagają w wielu osiągnięciach. Najważniejszą ich funkcją jest jednak prewencja.

W tym roku gmina przeznaczyła 120 tys. zł na działalność OSP. Przygotowuje się do wyposażenia swoich jednostek w radiotelefony oraz do budowy nowej remizy i obiektów świetlicowych podobnych do otwartej w ubiegłym roku w Luleminie. OSP Lulemino była ostatnią jednostką z obdarowanych w tym miesiącu. Strażacy odebrali motopompę, a trzech zasłużonych seniorów otrzymało Złote Medale Zasługi przyznane przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Autor artykułu: aleksa

Kociewie. Pączki nie tylko z dżemem w tłusty czwartek

Thursday, February 7th, 2002

Dzisiaj tłusty czwartek i nikt chyba nie przejdzie obojętnie obok cukierni czy piekarni oferujących najczęściej ciepłe i pachnące pączki. A tych tylko tczewskie cukiernie i piekarnie przygotowały kilkadziesiąt tysięcy, podobnie starogardzkie.

W tłusty czwartek większość z nas nie patrzy na swoją figurę. Dlatego pączki kupują nawet ci, którzy na co dzień nie gustują w tego rodzaju ciastek. Cukiernicy chętnie wykorzystują ten moment, by sprzedać jak najwięcej tych słodkich wyrobów.
- Przygotowaliśmy 15 tysięcy pączków – mówi Jerzy Biedy, właściciel jednej z tczewskich piekarni. – Są tradycyjne z marmoladą w środku i lukrem.
Pączki dzisiaj można kupić wszędzie. Sklepy już od kilku dni zachęcały do ich kupna wywieszonymi w sklepowych oknach plakatami przypominającymi o tradycji.
- Podczas ostatniej nocy upiekliśmy około 3 tysięcy pączków – mówi Justyna Szramka z jednej ze starogardzkiej cukierni. – Większość naszych piekarzy postawionych zostało na nogi. Swoją pracę zakończyli nad ranem. Dzisiaj spodziewamy się o wiele więcej klientów niż zwykle, dlatego postanowiliśmy przygotować duży wybór pączków. Oprócz tradycyjnych ciastek z dżemem będzie można nabyć także z budyniem.
- To nic, że prowadzę sklep z bielizną – mówi Marianna Jarzębek, z Tczewa. – Klienci, którzy u mnie dzisiaj coś kupią, częstuję świeżym pączkiem.
- Pączki czy faworki najlepiej smakują u babci – mówi 10-letnia Magda Maślanka. – Ale babcia mówi, że nie opłaca się ich dzisiaj piec, bo te z cukierni wychodzą taniej.
Cukiernicy mówią, że z roku na rok piecze się mniej pączków na tłusty czwartek. – Ludzie ubożeją i tradycji czynią zadość głównie ze względu na dzieci – mówi ekspedientka jednej z tczewskich cukierni. – I chociaż staramy się je urozmaicać różnymi smakami nadzienia, to bywa że nie wszystkie zostają sprzedane. Jedno jest pewne tego dnia smakują najlepiej.

Autor artykułu: (mt) , (SIK.)