Ponad dwa tysiące widzów oglądało pod skocznią narciarską Skalite w Szczyrku zmagania najlepszych siłaczy w zawodach Zimowego Pucharu Świata Cekol Strong Man, które zostały rozegrane pod skocznią narciarską Skalite w Szczyrku.
Jeszcze na kilka godzin przed rozpoczęciem imprezy organizatorzy dowozili wywrotkami śnieg ze Słowacji. Dla zdecydowanej większości zawodników start na takim podłożu był czymś zupełnie nowym. Oprócz Jarosława Dymka i Ireneusza Kurasia, którzy startowali już w zimowym Pucharze Polski, jedynie Fin Janne Virtanen miał okazję rywalizować w zimowej scenerii.
Organizatorzy przygotowali sześć atrakcyjnych konkurencji. Pierwszą był spacer farmera.
Zawodnikom sporo problemów sprawiało podłoże, obciążone nogi siłaczy zapadały się głęboko w śnieg, dlatego też wyniki były dalekie od rekordowych.
W drugiej każdy zawodnik musiał przeciągnąć na odległość 20 m góralskie sanie ważące 150 kg, które dodatkowo obciążono dwoma workami (każdy 100 kg) i czterema hostessami (razem 200 kg). W sumie ciężar sań wynosił 550 kg. Przy niesamowitym dopingu siłacz z Malborka uzyskał lepszy o trzy sekundy czas od swojego głównego konkurenta Virtanena. Po trzeciej konkurencji, którą było wyciskanie ciężaru stojąc, Dymek miał już 4 punkty przewagi nad Finem, ale całkowicie zawalił wagę płaczu, w której do tej pory deklasował rywali. To zadecydowało o zajęciu drugiego miejsca.
- Nie poszło mi tak, jak chciałem. Była przecież szansa na pierwsze miejsce. Virtanenowi, który jest świetnym zawodnikiem, postaram się odegrać na mistrzostwach Europy, które odbędą się w Poznaniu – powiedział Dymek.
Na wysokim czwartym miejscu uplasował się drugi z naszych reprezentantów, Kuraś.
Autor artykułu: (Bed)