Minął miesiąc rządów Jerzego Wandzla


Afera mieszkaniowa, nieprawidłowości w straży miejskiej, nagroda dla gminy przyjaznej środowisku oraz zamieszanie wokół zmiany zasad wynagradzania wiceprezydentów – to najważniejsze wydarzenia jakie towarzyszyły prezydentowi Jerzemu Wandzlowi w pierwszym miesiącu urzędowania.

Wandzel, wiceprezydent o największym stażu na urzędzie, zasiadł w fotelu prezydenta dokładnie 29 grudnia. Jego kandydaturę poparło 26 radnych. Jak później tłumaczył Jan Sieńko, szef słupskiej lewicy wybór ten gwarantował kontynuację dotychczasowej polityki ratusza. Zdaniem niektórych opozycyjnych radnych wybór Wandzla był jedynym z możliwych.

Podobnego zdania jest także część samorządowców rządzącego w mieście Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
- To dobry gospodarz, ale bez zaplecza politycznego – ubolewa jeden z prawicowych radnych.

Pierwszego miesiąca rządów Jerzego Wandzla nie można jednak zaliczyć do szczególnie udanych. Co kilka dni w mediach pojawiały się informacje bulwersujące opinię publiczną. Duże zamieszanie wywołała propozycja prezydenta, by to on sam ustalał wynagrodzenie dla swoich zastępców. Dotąd wiceprezydenci zarabiali 80 proc. pensji swego szefa. Nowy prezydent chciał zniesienia tej bariery.
- Skład zarządu został uszczuplony z siedmiu do pięciu osób i teraz ma naprawdę wiele pracy – tłumaczył prezydent. – A dotychczasowe zarobki są niewystarczające. Pomysł ten nie spodobał się przede wszystkim opozycyjnym radnym, którzy wprost twierdzili, że to skok na kasę.

- To sprytny sposób na podwyższenie własnej pensji – wtóruje im radny sojuszu. – Gdy wiceprezydent będzie zarabiał więcej od niego to wtedy pewnie będzie chciał także podwyżkę dla siebie.
W gronie słupskich samorządowców można też usłyszeć, że zniesienie tego 80-procentowego progu to dobre posunięcie: – Przecież każdy szef powinien sam ustalać zarobki swoich pracowników – uważa radny z prawicy.

Nominacja Jerzego Mazurka na wiceministra spraw wewnętrznych i administracji wymusił wydelegowanie nowych przedstawicieli m.in. do Związku Miast Polskich. W tym wypadku radni postawili na Jerzego Wandzla, który ich zdaniem jest najlepiej przygotowany merytorycznie do tej funkcji. Słupsk znalazł się w elitarnym gronie pięciu miast, które otrzymały nagrodę dla gminy przyjaznej środowisku. Statuetkę odbierał Jerzy Wandzel. Sam jednak podkreślał, że to głównie zasługa Jerzego Mazurka.

Największą burzę wywołała sprawa przydziału mieszkań komunalnych. Kontrola Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej wykazała liczne nieprawidłowości przy przyznawaniu mieszkań w budynku przy ul. Wiatracznej. Sprawa przez dwa dni nie schodziła z pierwszych stron gazet zanim prezydent ustosunkował się do zarzutów wysuwanych przez kontrolerów. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej tłumaczył, że zarząd miasta został wprowadzony w błąd przez podległych mu urzędników. – Sprawę wyjaśnimy i wtedy polecą pióra – zapewniał.

Nie wszystkich radnych zadowalają te wyjaśnienia.
- Prezydent zbyt długo czekał z wyjaśnieniem sprawy – mówi radny prawicowy. – Powinien szybko, po męsku odnieść się do zarzutów.
- Prezydent zachował się bardzo dziwnie – uważa radny SLD. – To taka kontynuacja polityki jego poprzednika. Za winnych uznaje tych, którzy wykryli jakieś nieprawidłowości, a nie tych którzy je spowodowali.

Jeszcze gorzej radni oceniają reakcje prezydenta na informacje o nieprawidłowościach stwierdzonych w czasie kontroli przeprowadzonej przez Komendę Wojewódzką Policji w straży miejskiej.
- Na początku w ratuszu panowała jakaś dziwna zmowa milczenia i nikt nie próbował się odnieść do zarzutów przytoczonych przez dziennikarzy – uważa kilku radnych prawicy. – To zła praktyka ponieważ stwarza wrażenie, że ma się coś do ukrycia.
Niejednoznacznie oceniana jest także decyzja o sprzedaniu budynku, w którym siedzibę miał kiedyś Miejski Zakład Komunikacji. Obiekt sprzedano za 500 tys. zł, choć pierwotnie władze miasta wyznaczyły za niego cenę 1,3 mln. zł. Wśród radnych pojawiają się w tej kwestii rozbieżne opinie. Jedni twierdzą, że na sprzedaży miasto mogło zarobić więcej.

- Trzeba było przeczekać ten trudny okres i później ponownie wystawić go na sprzedaż – uważa radny z prawicy.
Jeden z jego klubowych kolegów jest jednak odmiennego zdania. – Później miasto wzięło by jeszcze mniej pieniędzy, bo stary i pusty budynek niszczeje.
Dobry reprezentant
Większość radnych jest zgodnych, że Jerzy Wandzel dobrze pełni funkcje reprezentacyjne i ze wszystkich związanych z tym obowiązków wywiązuje się właściwie.
- W czasie publicznych wystąpień czuje się jak ryba w wodzie – mówi radny Słupskiego Forum Prawicy. – Widać, że sprawia mu to przyjemność.

Autor artykułu: Arkadiusz Gryko, Magdalena Majewska

Comments are closed.